"W 1239 roku trzynastoletni wówczas książę sandomierski, a później także krakowski, Bolesław V, syn zamordowanego w 1227 roku Leszka Białego, pojął za żonę - córkę króla Beli IV - Kunegundę. W ten sposób związał się z potężnym domem Arpadów panujących na Węgrzech. Jego oblubienica zwana zdrobniale Kingą, miała zaledwie pięć lat. Legenda mówi o gorącym sercu księcia, który zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i obdarzył swą przyszłą małżonkę płomiennym uczuciem. Ona zaś, aby poślubić Bolesława uciekła z Węgier w podróżnej skrzyni. Prawdą jest, że po raz pierwszy spotkali się w Wojniczu i ich małżeństwo wpisane było w plany dynastyczne polskich Piastów i madziarskich Arpadów. Wówczas Polska była państwem upadającym, a dawna świetność Piastów odchodziła w zapomnienie. Mariaż z węgierską księżniczką był dla Bolesława szansą odbudowania prestiżu i wielkości rodu oraz państwa rozbitego na dzielnice. Z kolei Arpadowie liczyli na spadek po Piastach, osiągnięcie tronu polskiego i stworzenie w Europie Środkowej potężnego, federacyjnego państwa. Kinga po przybyciu do Polski pozostała na dworze krakowskim. W 1239 ze względu na młody wiek książąt odbyły się zrękowiny, natomiast prawdziwy ślub siedem lat później. Było to już po strasznym najeździe Tatarów, którzy w roku 1241 spustoszyli zarówno Polskę jak i Węgry. W czasie najazdu tatarskiego Kinga i Bolesław schronili się w Pieninach i na Węgrzech. Potem zamiast w zrujnowanym Krakowie zamieszkali w skromnym miasteczku Korczynie nad Wisłą. Najazd tatarski obrócił bowiem stolice książęce: Kraków i Sandomierz jedynie w zgliszcza i popioły. Okoliczności tego wydarzenia tym bardziej nakazywały Polakom i Madziarom jednoczyć się. Niewątpliwie znakiem tej jedności oraz mądrej polityki i dalekowzrocznych planów były małżeństwa córek Beli IV z polskimi książętami.
Świętość życia była dla Kingi celem, który sobie założyła i realizowała z żelazną konsekwencją. Wychowana była na dworze o mocnej tradycji chrześcijańskiej. Z przodków świętymi ogłoszeni zostali królowie: założyciel dynastii Stefan, jego syn Emeryk i późniejszy Władysław. Świętości dostąpiły także jej siostry Małgorzata (jako dominikanka) i Salomea, żona księcia wielkopolskiego Bolesława Pobożnego (podobnie jak Kinga po śmierci swego męża była klaryską). Na dworach polskich i węgierskich książąt przyjęła się żywo duchowość franciszkańska. Popularnym trendem religijnym stało się wówczas realizowanie ideału chrześcijańskiego na wzór Biedaczyny z Asyżu, zwłaszcza przez przynależność do Zakonu tercjarskiego, czyli świeckich. Zarówno na rodzinnym dworze jak i w Sandomierzu i w Krakowie pod okiem matki Bolesława Grzymisławy i jego siostry Salomei (późniejszej błogosławionej) otrzymała solidne wykształcenie i wychowanie religijne. Później sama dążyła do świętości obficie czerpiąc z wartości religijnych ale zarazem przyczyniała się do pomnażania dziedzictwa chrześcijańskiego. Zrozumiała, że kraj potrzebował wówczas mocnego symbolu religijnego i duchowego. To głównie jej zasługą jest wyniesienie na ołtarze św. Stanisława ze Szczepanowa. Stał się on od kanonizacji w 1254 roku głównym patronem Polaków i procesu zjednoczeniowego.
Kinga była także wielce zaradna i ma olbrzymie zasługi dla gospodarki kraju, który stał się jej ojczyzną. W 1247 wybrała się na Węgry. Stamtąd sprowadziła do Polski górników z królewskich kopalń soli w Maramaros. To oni uruchomili w Bochni i w Wieliczce saliny, które stały się najpierw dla dzielnicy krakowskiej a potem dla całej Polski ogromnym bogactwem. Przez kilka wieków wydobycie i sprzedaż soli przynosiły dochody, które stanowiły 1/3 a nawet połowę budżetu państwa i podstawy jego ekonomicznej potęgi.
Dzięki jej posagowi w dużej mierze został odbudowany Kraków i cała prowincja książęca. Sandomierz zaś i Kraków także zawdzięczają swój układ urbanistyczny zarówno Bolesławowi jak i Kindze. Ona sama czuwała nad rozwojem rzemiosła i handlu. W zamian za olbrzymie wiano, które wniosła w małżeństwo z Bolesławem, otrzymała w roku 1257 Ziemię Sądecką. Sprowadzała tam osadników niemieckich i madziarskich, przyczyniając się do rozwoju gospodarczego tych terenów. Jeden z jej biografów nazwał ją nawet świętą i świetną gaździną Ziemi Sądeckiej. W tym samym roku nastąpiła lokacja Krakowa.
Ogromne są także jej zasługi dla kultury, zwłaszcza religijnej. To w starosądeckim klasztorze klarysek po raz pierwszy śpiewano pieśni oraz odmawiano pacierze i psalmy po polsku. Tutaj także najprawdopodobniej powstała pieśń Bogurodzica. Kinga wraz z małżonkiem sprowadzała do Polski zakonników (m. in. franciszkanów, cystersów) i uposażała ich. Tworzyła dla nich liczne fundacje kościelne i klasztorne, dzięki którym zakonnicy mogli prowadzić nie tylko działalność duszpasterską ale także rozwijała się kultura duchowa i materialna. Umocniony Kościół zapewniał państwu administracyjną organizację i minimum oświaty. Klasztory zaś stawały się ośrodkami kultury i krzewiły zdobycze techniki, choćby w kulturze agrarnej.
Kinga wspierała również męża w polityce, a zwłaszcza sporach i konfliktach dynastycznych, które dotychczas podkopywały fundament Polski. Kraj przecież i tak był osłabiony samym rozbiciem dzielnicowym trwającym do momentu ich zaślubin już sto lat. Wykazała zręczność dyplomatyczną i stanowczość wtedy, kiedy Leszek Czarny, następca po jej mężu na tronie krakowskim, chciał odebrać jej Ziemię Sądecką i zakwestionował fundację klarysek w Starym Sączu. Ostatecznie załatwiła spór polubownie i oddała mu Ziemie Biecką i Nowokorczyńską.
W 1271 roku, na osiem lat przed śmiercią, wspólnie z Kingą złożył książę Bolesław, zwany chyba z tego powodu Wstydliwym, w krakowskim kościele Franciszkanów ślub czystości. Niewątpliwie był człowiekiem religijnym i kochał swą małżonkę wielką miłością. Już wcześniej pogodził się, że nie pozostawi potomka. Kinga od początku małżeństwa zachowała celibat i nalegała, aby oboje złożyli ślub czystości. Średniowieczny ideał człowieka, który poświęca się Bogu, w pełni usprawiedliwiał takie wyrzeczenia. Ówczesne wzorce religijne i nastrój epoki sprzyjały pokutnym gestom i żarliwej religijności. Nowe prądy, które wnosiły w życie chrześcijańskiej Europy nowe zakony miały na celu odrodzenie religijne. Mądra Kinga nie tylko rozumiała i akceptowała ale sama dawała przykład ich realizacji.
W 1279 roku po śmierci męża opuściła Kraków i doprowadziła do skutku fundację klasztoru klarysek w Starym Sączu, rozpoczętą jeszcze po kolejnym najeździe Tatarów (1259/60). Przeniosła się tam część sióstr ze Skały i Olkusza. Zamieszkała pośród nich jako prosta siostra. Nosiła wodę i drewno, opiekowała się starszymi i chorymi siostrami. Do końca życia nie przyjęła godności przeoryszy czy ksieni. Jej praktyki pokutne budziły powszechny zachwyt innych sióstr. Tutaj razem z siostrami Kinga przeżyła jeszcze jeden najazd tatarski na przełomie 1287/88 roku. Zmarła w opinii świętości 24 lipca w 1292 roku. Kochano ją za jej świętość, dobroć i życzliwość a także za oddanie jej męża dla dobra kraju. Została otoczona przez pobożny lud Sądeczcyzny i górników salinarnych w Bochni i w Wieliczce nie tylko powszechnym szacunkiem i nimbem świętości ale i wieńcem przepięknych legend. Jej grób już od śmierci ściągał rzesze pielgrzymów.
Trzy wieki później w 1592 roku na prośbę króla Zygmunta III Wazy i biskupa krakowskiego Marcina Szyszkowskiego, przeniesiono jej relikwie do Krakowa. Nieco wcześniej także biskup krakowski Bernard Maciejowski doznał cudu uzdrowienia. W 1628 roku rozpoczęty został proces beatyfikacyjny Kingi. Pozwolenie na kult w Polsce dał po licznych staraniach i po osobistym wstawiennictwie króla Jana III Sobieskiego dwa wieki później, w 1790 roku papież Aleksander VIII. Starania o kanonizację rozpoczętą w 1742 roku przerwały rozbiory. Kanonizował ją wreszcie kolejne dwa wieki później Jan Paweł II, podczas ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny, 16 czerwca w 1999 roku w Starym Sączu. Święta Kinga jest patronką trzech narodów: węgierskiego, polskiego i słowackiego, diecezji tarnowskiej, a także górników solnych, zwłaszcza w Bochni i Wieliczce. Szczególnymi sanktuariami jej poświęconymi są starosądecki klasztor klarysek i wielicka kaplica solna w podziemiach kopalni. Sama zaś Święta staje wśród niezwykłych władów Polski, w szeregu wielkich jej królów, książąt i innych postaci takich, jak Mieszko I, Kazimierz Odnowiciel, św. Jadwiga Śląska i św. Jadwiga Królowa, bł. Salomea i bł. Jolanta, św. Kazimierz Królewicz, Jan III Sobieski, Maria Curie-Skłodowska. Są oni wielce zasłużeni dla Kościoła i Ojczyzny. Potrafili umiejętnie łączyć roztropność władcy oraz pieczę o poddanych i doczesne królestwo z chrześcijańską troską o świętość i zbawienie.
We wspomnienie jej życia i świętości, w tzw. dies natalis, czyli 24 lipca modlimy się: Boże, Ty obdarzyłeś świętą Kingę hojnym błogosławieństwem i zachowałeś dziewicą nawet w małżeństwie. Spraw za jej wstawiennictwem, abyśmy dzięki czystości życia zawsze trwali przy Tobie. Amen."
"Jest to imię wywodzące się z węgierskiej formy Kunegunda. Należało ono między innymi do księżniczki krakowskiej, a córki króla węgierskiego.Przyszła ona na świat w marcu 1234 roku jako trzecia z kolei córka Beli IV i cesarzówny bizantyjskiej Marii Laskaris. Mało wiemy o jej pobycie na dworze ojca. Więcej informacji napotykamy o niej, gdy zostaje sprowadzona do Polski w 1239 roku. Jakie były powody sprowadzenia tak młodej Kingi do kraju? Polska była rozbita na drobne księstwa. Młody 13-letni władca Bolesław musiał mieć możnego opiekuna. Wzrok jego padł na króla węgierskiego. Inne były racje Beli IV. Wiedział, że trzeba zjednoczyć Europę wschodnią, by sprzeciwić się Mongołom. I tak powstała myśl pozyskania Bolesława dla pięcioletniej Kingi. Spotkanie przyszłych małżonków miało miejsce w Wojniczu. Tutaj zawarto wstępną umowę małżeńską. Dla Bolesława najważniejszym było to, że zyskał sojusznika na Węgrzech, a w Kindze towarzyszkę życia. Kinga wniosła mężowi bogaty posag, który pomógł w odbudowie kraju, a przez to stała się "matką duchową" odrodzenia i odnowy naszej ojczyzny, która przeżywała wtedy kryzys polityczno - gospodarczy.
Pierwsze lata pobytu Kingi w kraju to lata tułaczki, pełne trudności i niepokoju. Ciągła zmiana miejsca pobytu (najazdy Tatarów), spotkanie różnych ludzi i doznawanie coraz to nowych wrażeń pozostawiło trwały ślad w umyśle i sercu Kingi i stało się bogatą skarbnicą doświadczeń. Kinga otoczona była na dworze dygnitarzami świeckimi i duchownymi. Oni wywarli pozytywny wpływ na jej wychowanie. Osobowość jej była kształtowana przez dwie bliskie jej kobiety: matkę Bolesława księżnę Grzymisławę oraz jego starszą siostrę Salomeę (późniejszą błogosławioną). Stały się nie tylko jej wychowawczyniami, ale i powiernicami. Dzięki nim poznała Kinga ducha franciszkańskiego, co potem znalazło odzwierciedlenie w jej postępowaniu względem ubogich. Zasłyszane opowiadania o św. Klarze i Franciszku wycisnęły się na jej duszy niezatarty ślad i miały stać się dla niej wskazówką postępowania. Wychowana wśród takich wzorców rozpoczyna pracę nad sobą, aby zniszczyć w sobie ziemskie skłonności, stłumić zmysły i przypodobać się Bogu. Na dworze uczyła się także pisać, czytać, poznawała łacinę i podstawowe prawdy wiary chrześcijańskiej, życie przodków własnych oraz męża. Zajmowała się także podług ówczesnej mody haftowaniem ornatów i innych szat kościelnych. Gdy Kinga ma około 13 lat, a Bolesław 21 odbywają się uroczystości zaślubin. Podczas weselnych zabaw często odchodzi w zaciszne miejsce, by polecać Chrystusowi przyszłość swego dziewictwa. Bowiem pod wpływem nabożeństw do świętych mężów i niewiast, u których dziewiczość miała największe znaczenie, rodzi się w niej myśl pójścia w ich ślady. Aby wytrwać w tym postanowieniu, prosi Boga o pomoc i pości w tej intencji. Dużo czasu spędza teraz na modlitwie. Spotyka się z Chrystusem w swojej domowej kapliczce, do której przychodziła kilka razy w ciągu dnia. Zaczyna się ćwiczyć w nocnym czuwaniu i odmawianiu sobie różnych przyjemności.
Jednak zapatrzona w niebo nie zapominała, że jest współrządczynią księstw krakowskiego i sandomierskiego. Podsuwała mężowi odpowiednie myśli i postanowienia w najważniejszych sprawach. Mogła to czynić dzięki inteligencji, energii, a przede wszystkim religijnemu światopoglądowi. Czuwała, aby stosunek księcia do poddanych był sprawiedliwy i połączony ze zrozumieniem ich potrzeb. Niekiedy sama angażowała się w sprawy sądowe, by bronić wdowy, sieroty i ubogich. Uważała, że pomoc niesiona potrzebującym jest pomocą samemu Chrystusowi. Kinga wybierając drogę czystości starała się być matką dla narodu. Wsparła księstwo finansowo. Wniosła swemu małżonkowi wielki posag w wysokości 40 tyś. grzywien, który częściowo przeznaczony był na walkę z Tatarami i na odbudowę kraju ze zniszczeń wojennych. Dzięki jej funduszom odbudowano Kraków zniszczony dwukrotnym najazdem tatarskim. Obdarowywała także kościoły, fundowała klasztory, zakładała przytułki dla starych i chorych. Hojność Kingi wyrażała się także w opiece, jaką otaczała samotne, spodziewające się dziecka matki. Miała dar zjednywania sobie ludzi, odznaczała się tzw. dobrym podejściem. Nie wzdrygała się rozmawiać z kobietami lekkich obyczajów, swoim wpływem prostując ich kręte ścieżki życia. Pośrednio przyczyniła się do kanonizacji bp. Stanisława. A gdy sprowadzono do kraju jego relikwie, własnoręcznie obmyła je winem i rozłożyła do drogocennych relikwiarzy. Uderzającą cechą Kingi była wielką stanowczość, zdecydowanie, wytrwałość, a nawet wielki upór w dążeniu do celu. Jest to pewność pani przyzwyczajonej do spełniania każdego jej rozkazu i równocześnie świętej, nie dbającej o względy i aprobatę ludzi.
KINGA NIOSĄCA "CHLEB I SÓL"
Uczyła lud uprawiać ziemię, w ramach reformy majątków książęcych zwalniała ludność wsi od daniny i służebności. Zaprowadziła samorząd wiejski z sołtysem na czele. Nauczyła lud wydobywać z ziemi sól, dając początek pierwszym kopalniom w Bochni i Wieliczce. Rozumiała bardzo dobrze, że naród nie może rozwijać swej kultury bez własnego języka, dlatego zabiegała o szerokie używanie języka polskiego w nabożeństwach założonego przez nią klasztoru w Starym Sączu, do którego wstąpiła po śmierci męża, która nastąpiła w grudniu 1279 roku. Za jej staraniem przetłumaczono na język polski Psałterz Dawidowy. Aleksander Bruckner napisał o niej, że "za Kingi przewodem zaczął się usuwać z Polski mrok zalegający kraj". Orędowniczką kultury polskiej w zasadniczej mierze uczynił Kingę Chrystus, w którego głęboko wierzyła. On bowiem przez Ewangelię i łaskę niszczy mury oddzielające ludzi różnych ras i narodów. W klasztorze starosądeckim przebywała 12 lat. W zachowanym dokumencie prawnym z 1280 roku Kinga po raz ostatni została nazwana "domina" -pani, teraz mówi się, że jest siostrą zakonu św. Franciszka. Przez cały czas pobytu w klasztorze Bóg nie szczędzi jej cierpień. Ciężka choroba przykuwa ją do łóżka na 10 miesięcy. Wszystkie cierpienia znosi spokojnie i z pogodą ducha. Pomocą jest dla niej codzienna Msza św. odprawiana w jej celi. Gdy cierpienia ustępują, ma jeszcze dość sił, by szyć odzież dla chorych, ubogich i sierot. Kinga przeczuwając zbliżający się koniec woła siostry i w ich obecności wypowiada swój testament. Napomina ona siostry, by pokładały ufność w Bogu, darzyły Go nadzieją, a siebie nawzajem traktowały z życzliwością i zrozumieniem. Niedługo potem umiera. Jest 24 lipca 1292 roku. Ceremonie pogrzebowe odbywają się w Starym Sączu. Pochowano ją pod posadzką klasztornej kaplicy. Dokonywane za jej pośrednictwem cuda sprawiły, że niedługo po jej śmierci dokonano translacji jej relikwii, przygotowano cenne relikwiarze. W związku z kasatą klasztoru klarysek relikwie zostały wywiezione ze Starego Sącza w 1782 roku. Urzędnicy austriaccy wywieźli głowę, rękę i trumienkę z relikwiami i obrabowali je z drogocennych ozdób. Ale po pewnym czasie relikwie wróciły do Starego Sącza. Beatyfikowano ją po długich staraniach 11 czerwca 1690 roku. Papież Aleksander VIII dniem jej poświęconym ogłosił 24 lipca, zaś Benedykt XIII przyznał jej tytuł patronki Polski i Litwy. Jest ona także patronką górników Bochni i Wieliczki. Kinga została kanonizowana przez Ojca św. Jana Pawła II w dniu 16 czerwca 1999 roku w Starym Sączu."
"Podobnie jak odkrycie soli kamiennej w Bochni i Wieliczce osnute zostało piękną legendą związaną z postacią św. Kingi, także podwójna legenda dotyczy losu pierścienia, który św. Kinga wrzuciła na znak przyjęcia na własność darowanej jej przez ojca króla Belę IV kopalni w Marmarosz Sziget, a który to pierścień znalazł się w cudowny sposób w pierwszej bryle soli wykopanej w Bochni i w Wieliczce.
Istnieją dwie podobne legendy dotyczące pierścienia: wielicka i bocheńska. Jedna z nich "mówi, że w czasie, kiedy do Polski przybyła św. Kinga jako przyszła małżonka księcia krakowsko sandomierskiego Bolesława, zarówno Bochnia, jak i Wieliczka słynęły już ze swych warzelni soli. Z biegiem lat surowica solna w źródłach coraz bardziej wyczerpywała się. Ludność miejscowa kopała w różnych miejscach studnie, szukając nowych źródeł solnych, ale zamiast na źródła solne, natrafiała na iły, gliny, piasek słodką wodę. Pewnego razu przybyła do Bochni św. Kinga, dostrzegła strapienie i daremne wysiłki mieszkańców Bochni, związane z poszukiwaniem źródeł solnych. Księżna Kinga na skutek wewnętrznego głosu upatrzyła sobie ogród jednego szewca. Chciała kupić ten ogród, ale szewc z szacunku do księżnej ofiarował jej ogród na własność. W tym ogródku św. Kinga poleciła kopać studnię, w której dokopano się soli kamiennej, a kiedy wydobyto pierwszą bryłę soli, św. Kinga rozpoznała w niej znajdujący się jej pierścień, który wrzuciła do kopalni w Marmarosz Sziget na Węgrzech. Poleciła górnikom wydłubać pierścień nie rozbijając samej bryły solnej. Bryłę soli zabrała na zamek do Krakowa, a pierścień za zgodą swego małżonka ofiarowała górnikom, którzy wydobyli go z szybu. Był to pierścień ze szczerego złota. Górnik Klemens, który stał się posiadaczem tego pierścienia długo zastanawiał się wraz ze swoją żoną Małgorzatą, w jaki sposób zabezpieczyć tak kosztowny pierścień przed okiem ludzi zazdrosnych, którzy mogli pozbawić ich tego skarbu. Wreszcie szczęśliwi z posiadanego skarbu, a zarazem pełni obaw o jego bezpieczeństwo postanowili, że skoro posiadają w domu dwa złote i dwa srebrne pieniążki, to mogą je przekazać wraz z pierścieniem otrzymanym od św. Kingi złotnikowi w Krakowie, który sporządzi ze stopu sześć obrączek z niebieskim oczkiem dla ich sześciu urodnych córek. W ten sposób nikt nie będzie w stanie ograbić ich z bogatego i tak bardzo pamiątkowego podarku. Jak zaplanowali, tak też się stało. W krótkim czasie na palcach ich córek pojawiły się złote obrączki z niebieskim oczkiem. Rodzice polecili swoim córkom, by w przyszłości przekazywały ten wielki skarb swoim dzieciom"Drogi Czytelniku, jeśli zainteresował Cię żywot św.Kingi i chciałbyś szerzej poznać postać świętej polskiej księżnej, kliknij w obrazek zamieszczony poniżej. Zostaniesz przeniesiony na stronę księgarni Tolle.pl, gdzie znajdują się pozycje książkowe dotyczące św. Kingi. Wśród nich polecam lekturę książki autorstwa ks. Kazimierza Panusia "Święta Kinga" wydanej przez wydawnictwo WAM. Na stronie księgarni znajdziesz też życiorysy wielu innych świętych. Zapraszam do odwiedzenia strony księgarni Tolle.pl i zapoznania się z proponowaną ofertą.
"Święta Kinga" autor: ks. Kazimierz Panuś Wydawnictwo WAM Kraków 2005 ISBN: 83-7318-472-4
Oprawa miękka 92 strony.




